|
środa, 14 stycznia 2009
Rory Sutherland: Wielki ideał reklamy
Przede wszystkim dobry przekaz reklamowy musi nakłaniać do działania, a nie tylko przemawiać do odbiorcy. Doing is the new saying - na to hasło zwraca szczególną uwagę kilka razy podczas wykładu. W trzeciej, ostatniej części seminarium Rory Sutherland znowu nawiązuje do rewolucyjnej kampanii prezydenta USA. Obama, w przeciwieństwie do Hilary Clinton, nie nakłaniał, tylko zrekrutował swoich zwolenników. Stworzył ruch, zamiast jedynie przemawiać do ludzi. "Yes we can" - ten slogan sprawił, że ludzie poczuli się częścią rozwiązania problemu. Przekonywanie (perswazja) to w marketingu błędna i wstydliwa rzecz. Mniej więcej tak wstydliwa jak stwierdzenie mężczyzny: I persuaded her to sleep with me Niech będzie dobrym przykładem na to jak powinniśmy oceniać "przekonywanie" w reklamie, zauważa Rory. Trzeba sprawić, żeby po prostu to zrobiła... Taki billboard został umieszczony w centrum miast. Zadaniem przechodniów nie było zapamiętać, że marka Dove jest świetna i organizuje fajne akcje społeczno-reklamowe. Mieli od razu przejść do działania i za pomocą sms-ów odpowiedzieć na pytanie: "pomarszczona czy wspaniała?". Pod spodem elektroniczny licznik wyświetla odpowiedź. Skuteczne działania marketingowe to nie tylko wspomniany w drugiej części wykładu "pawi ogon", ale też drobne, genialne pomysły. Virgin Airlines w pierwszej klasie na sztućcach ma napisane "Stolen from Virgin Airlines". Jak myślą państwo, rozwiązuje to problem znikających widelców? fot. crucially / flickr.com Najważniejsze jest przekazywanie wyrazistych wartości. Ludzie już nie są stadnymi zwierzętami. Bardzo lubią identyfikować się jako przeciwieństwo innych - podkreśla Rory.
Tę reklamę w dużo większej rozdzielczości oraz inne tej kampanii znajdziecie na tym blogu. To najlepsza reklama prasowa. Doskonała. To jest kilka słów, ale spędzasz oglądając je 10 minut - kwituje Sutherland. - Każde medium ma swój potencjał. Ale badania zabiły dobrą reklamę prasową - ważna jest selekcja i kontekst dla każdego z czytelników. Trzeba działać tak, jak to robi Google. Tekst: Bartłomiej Ciszewski
Foto: Wojciech Surdziel / AG Seminarium Rory'ego Sutherlanda - zdjęcia uczestników
Na scenę gościa Akademii "Gazety Wyborczej" zaprosili prezes Agory SA Piotr Niemczycki oraz dyrektor ds. sprzedaży Marek Tretyn. fot. Wojciech Surdziel / AG
Rory Sutherland: Menu z informacjami, czyli jak dziś korzystamy z mediów?
1. Mleko ze smoczka - Teraz w komunikacji nie jest najważniejsza liczba odbiorców, ale to jaki wpływ mają na nich media - przekonuje Rory Sutherland. - A prasa ma tę przewagę nad telewizją, że większe zaangażowanie nie wymaga większych nakładów reklamodawców. To nie było dobre rozwiązanie, bo w diecie zróżnicowanie jest dobre. Konsumenci to wiedzą. Tylko producent danego pożywienaia przekonuje, że zróżniocowanie jest nie ważne i można jeść dużo dobrego produktu.
Sutherland wierzy, że mimo rosnącego znaczenia internetu prasa ma przyszłość: - Telewizja miała zabić kino. Nie udało się. Potem wideo miało zabić kino, a tylko je wzmocniło, bo wróciło zainteresowanie filmami. Internetowa globalizacja to też szansa dla Guardian.co.uk ma więcej czytelników z USA niż z UK. Bo jest jedyną dla Amerykanów lewicową gazetą. Jak chcą przeczytać krytycznie o Gazie i Iraku, wchodzą właśnie tam. Wiele gazet już skutecznie przeniosło się do sieci, jednak wciąż nie potrafią na tym zarabiać. "NewYork Times" 90 proc. czytelnictwa to internet, ale 90 proc. przychodów wydawnictwa pochodzi ze świata offline. W tym problem. To bardzo popularne zjawisko w internecie. Użytkownicy biorą teksty, materiały wideo i przerabiają na swoje. Tym żywi się internet. Ludzie sobie adaptują dany schemat. Ludzi można prosić, by coś zrobili. Wikipedia. Jak zauważa Sutherland, już nawet Apple zrezygnowało ze swojej superspójnej, sterylnej koncepcji, w której Steve Jobs stwierdzał: "przyszłość komputerów wygląda tak", i zewnętrznym deweloperom tworzyć aplikacje na iPhone'a i iPoda Touch. Pod koniec wykładu wspomniał doskonały przykład "mashupu", który wielu marketerom może wydać się straszny, tymczasem jest sukcesem reklamowym. Wyszukaliśmy go dla Państwa. Oto oryginalna reklama Dove, część spójnej kampanii społecznej "Dove self-esteem fund": A to przeróbka intenautów: 4. Jedzenie razem Ludzie muszą się komunikować ze sobą i to właśnie narzędzia komunikacji są motorem dla mediów. To e-mail spopularyzował internet. - Bardzo dobrym przykładem czynności web 2.0 było palenie. Częstowanie się papierosem, proszenie o ogień, podpalanie papierosa kobietom. Czasem żałuje, że te czasy już mineły - opowiadał Sutherland. 5. Jedzenie organiczne Szum na filmikach YouTube jest pożądany, tak samo jak błoto na jedzeniu organicznym sprzedawanym w Wielkiej Brytanii. Potwierdza autentyczność treści. Brytyjczycy płacą więcej za ubrudzone marchewki w warzywniaku niż za czyste. 6. Kanapka - urządzenia mobilne Trzeba pamiętać, że nie wszystko się nadaje do sprzedawania "na wynos" - nie ma mobilnego spaghetti. Jak podkreśla Sutherland, bardzo ważnym zjawiskiem jest widgetyzacja. Ludzie nie używają przeglądarek na telefonach. Przez to złe założenie producenci stracili 7 lat i masę pieniędzy. Użytkownicy nie przekonali się do nich - ekran był za mały, łącze za wolne. Chwyciły dopiero małe dedykowane programy. Zamiast przeglądarki, mamy wiele aplikacji do wykonywania konkretnych czynności. Jest bardzo zaniedbany, a media myślą tylko o zasięgu i częstotliwości. - Podam za przykład Pernod. Ten napój alkoholowy smakuje tylko we Francji, poza nią jest okropny. Każdy naród ma taki napój, który jest kontekstowo charakterystyczny - opowiada Rory. Google ma praktycznie nieograniczony zasięg. Trafia do każdego. Dlatego pytaniem w jego przypadku nie jest "do kogo" jest przekaz, lecz "kiedy" do niego trafi. - Moja firma zrobiła niedawno 30-sekundową reklamę Forda Mondeo dla telewizji. Tymczasem osoby, które naprawdę zastanawiają się nad zakupem samochodu potrzebują nie 30-sekundowej lecz 10-minutowej reklamy - mówi Rory. - Ktoś kupił regał w Ikea, będzie wniebowzięty, jeśli będzie mógł obejrzeć 10 minutowy film o tym, jak go złożyć. Dla 99,999 proc. ludzi to najnudniejszy content na świecie. Ale nie dla wszystkich. 8. Co powinny robić w tej sytuacji media? Rory jest optymistą, ale zauważa, że należy zmienić podejście: Przestańmy ufać matrycy. Trzeba zacząć eksperymentować - zachęca. Dla niego symbolem koniecznych działań jest dmuchawiec. Większości nasion się nie uda, ale te, którym się uda, wygrają. Większość wielkich dot.com to były świeżutkie startupy - bo duże firmy bały się ryzyka np. kanibalizacji. 9. Pawi ogon Najciekawsze i najważniejsdze zagadnienie Sutherland zostawił na koniec. Pawi ogon jest bezużyteczny. Pokazuje samicy: jestem tak doskonały, że mogę sobie pozwolić na wielki niepotrzebny mi do niczego ogo. Wśród współczesnych ludzi podobną rolę pełnią samochody sportowe. Są symbolem statusu, bo są bezużyteczne. Kobietę będzie bardziej pociągał kierowca samochodu sportowego niż np. bardziej użytecznego... autobusu. Marki, które chcą odnieść sukces, muszą być wspaniałe, cudowne, wystawne. Oczywiście dotyczy to również mediów, które nie powinny zagalopować się z cięciem kosztów. Tekst: Bartłomiej Ciszewski, Zdjęcia: Wojciech Surdziel / AG Rory Sutherland o współczesnym marketingu: Od czterech "P do czterech "E"
Postrzegamy marketing w zbyt uproszczony sposób: Jedna marka ma jeden jasny przekaz. Gdyby takie cechy miał człowiek, nazwalibyśmy go nudnym. Jeśli dotyczy to marki, nazywamy to konsekwentnym wizerunkiem i traktujemy jako zaletę - powiedział gość Akademii GW i rozpoczął żywiołowy pełen zaskakujących przykładów wykład. - Zamiast mówienia do konsumentów, trzeba ich skłonić do działania. fot. Wojciech Surdziel / AG Pokazywał, jak nowe bardziej zróżnicowane kanały komunikacji wpływają na marketing. Zaczął od przykładu z polityki. Podczas kampanii prezydenckiej Barrack Obama zebrał ogromną liczbę dotacji. 10 milionów osób wpłaciło na rzecz jego kampanii średnio 30 dolarów. Jak wskazuje Rory Sutherland, siłą tego modelu wcale nie są pieniądze. Jednocześnie nowy prezydent USA zyskał: - 10 mln pewnych głosów - kto wpłacił, na pewno zagłosuje; - 10 milionów ewangelistów, którzy po tym, jak wpłacili pieniądze mieli większą motywację do przekonywania znajomych; Sztab Obamy zdobywał zwolenników również w "przegranych" stanach, gdzie na pewno i tak wygraliby Republikanie. Zwykle tego się nie robi, żeby nie tracić zasobów. Jednak nowozdobyci zwolennicy mogą przekonać znajomych, rodzinę, która głosuje w kluczowych stanach. Powstał nawet program na iPhone'a, który pozwalał zwolennikom Obamy odnaleźć tych, którzy mieszkają w okręgach wyborczych, gdzie walka prezydencka była najbardziej zacięta.
Należy szukać nowatorskich rozwiązań. Nie zawsze muszą być skomplikowane. Oto przykład dyskryminacji cenowej za pomocą najprostrzych marketingowych środków - cennik z Argentyny: Rory Sutherland wychodzi z założenia, że ludzie podejnują złe decyzje. Właśnie o tym traktuje ekonomia behawioralna, którą starał się przybliżyć czytelnikom na kolejnych przykładach. - Ludzie nie potrzebują pomocy reklam, aby podejmować złe decyzje - mówił. Na przykład palacz chcący skończyć z nałogiem. Ma do wyboru albo wielką decyzję, która niesie za sobą 6 miesięcy cierpienia, albo małą decyzję, która daje mu natychmiastowe 5 minut przyjemności. Prawie na pewno podejmie tę drugą - błędną decyzję. Marketing daje ludziom więcej swobody. Dlaczego? Bo zamiast zmuszać ich do pewnych zachowań, można ich do tego przekonać. Oto przykład rozwiązania z Wielkiej Brytanii: 10 proc. kosztów obsługi kamery i dwa razy większa skuteczność. - Kara z kamery jest opóźniona, dlatego nie działa. Uśmiech powoduje momentalną reakcję - tłumaczy Sutherland. Podobne urządzenia sprawdzają się w nakłanianiu Brytyjczyków do oszczędności prądu. - To libertariańskie podejście do biznesu marketingu - nie zmuszajmy ludzi do niczego - przekonuje. Są dwie metody działania: można zmienić coś, albo zmienić sposób, w jaki ludzie z tego korzystają. Właśnie to założenie prowadzi do przewartościowania dogmatu marketingu, czyli modelu Kotlera. Zamiast czterech "P": Produkt Miejsce Cena Promocja We współczesnym marketingu otrzymujemy cztery "E" (oczywiście obie nazwy odnoszą się do angielskich słów): Doświadczenie Wszędzie Wymiana Ewangelizacja / Poczucie Misji Co spowodowało tę zmianę? Nowe technologie, media, postęp cywilizacyjny. Ludzie bardziej przywiązują się do kanału komunikacji niż do produktu. - Jakkolwiek bardzo nie lubiłbyś Pizza Hut, to jeśli nie będziesz mógł zamówić jej online, zjesz Domino's - zauważa Sutherland. O cenie coraz częściej decyduje elastyczność klienta. Tak działają tanie linie lotnicze. - Chcę lecieć do Warszawy w piątek za 120 funtów. Cena to 200, ale linie mówią, że owszem polecę, ale w środę. Z kolei od reklam o wiele lepsze są polecenia innych klientow. Na Amazon.com ludzie bardziej ufają amatorskim recenzją niż tym napisanym przez zawodowych dziennikarzy i krytyków.
poniedziałek, 12 stycznia 2009
Stare drukowane media nie straciły na znaczeniu
ROZMOWA Z Rorym Sutherlandem wiceprezesem grupy reklamowej Ogilvy w Wlk. Brytanii
TOMASZ GRYNKIEWICZ: Jesteśmy w środku kryzysu. Nikt nie wie, jak będzie wyglądał przyszły rok, ale firmy tną wydatki na wszystko, co się da - od komputerów po spinacze. Reklamowych budżetów też nie oszczędzają. Jak to się odbije na branży? RORY SUTHERLAND*: Czasy recesji z reguły sprzyjają innowacjom. I sądzę, że dotyczy to także branży reklamowej. W pewnym sensie przedłużający się boom jest zły dla kreatywnej reklamy. Sukces uderza ludziom do głowy i zamiast szukać pomysłów, jak robić coś lepiej lub inaczej, chcą robić to samo, tylko częściej. A jak mówił Warren Buffett: „Dopiero gdy będzie odpływ, zorientujesz się, kto pływał nago“.
Nie bezpośrednio, ale tak. Choćby dlatego, że w ostatnich latach to instytucje finansowe w Londynie wysysały z rynku utalentowanych pracowników. Ale spójrzmy też tak: rosnący w siłę sektor finansowy wypromował patrzenie na świat przez pryzmat cyfr. A to jest raczej nieprzyjazne w procesie budowania silnych marek.
Ryzyko bez wątpienia istnieje. Bo konsumenci są dziś mniej przewidywalni niż kiedyś, a zmiany ich zachowań potrafią zagrozić całym kategoriom produktów. Bankrutuje brytyjski Wedgwood, spółka, która od ponad dwustu lat wytwarzała porcelanę. Powód? Domowa porcelana jako kategoria straciła jakikolwiek sens dla ludzi poniżej pięćdziesiątki. W latach 80. znajomi kupili drogi zestaw hi-fi. A iPod zabił cały ten segment. Wygoda często triumfuje, choć oznacza słabszą jakość.
Nie, nie, nie! Uwielbiam nowe media, ale przekonanie, że tradycyjne media, a zwłaszcza ich marki, straciły na znaczeniu, jest błędne. Jestem przekonany o raczej dobrej przyszłości mediów drukowanych. Choć byłoby naiwnością sugerować, że wiele gazet - jeśli nie wszystkie - nie będzie musiało sporo się napracować, by utrzymać swoje znaczenie i zarazem zarabiać pieniądze. Weźmy „NewYork Times“ - 90 proc. czytelnictwa to internet, ale 90 proc. przychodów wydawnictwa pochodzi ze świata offline. W tym problem. *14 stycznia Rory Sutherland poprowadzi seminarium w siedzibie „Gazety“ w Warszawie w ramach Akademii „Gazety Wyborczej“ „Szczeble“. Obowiązują zaproszenia
piątek, 19 grudnia 2008
Seminarium Rory'ego Sutherlanda
Seminarium w ramach Akademii Gazety Wyborczej ”Szczeble” Na 14 stycznia 2009 r. zaplanowaliśmy drugą edycję Akademii Gazety Wyborczej “Szczeble”. Tym razem seminarium pt. „Zbalansowana dieta. Dlaczego nowe media to suplementy (a nie substytuty)?” poprowadzi Rory Sutherland. Nasz autorytet i kreatywny ekspert jest wiceprezesem Ogilvy Group UK, praktykiem reklamy i mediów, człowiekiem o niespotykanym poczuciu humoru i zawodowej intuicji. W uznaniu doświadczenia i niezmordowanej pomysłowości w 2007 powierzono mu funkcję przewodniczącego jury Direct Lions na międzynarodowym festiwalu reklamy w Cannes, a w grudniu ubiegłego roku dostał nominację na Przewodniczącego IPA - Institute of Practitioners in Advertising, prestiżowej organizacji brytyjskiej zrzeszającej agencje reklamowe, domy mediowe i agencje komunikacji marketingowej.
Podczas spotkania Rory Sutherland ma też powiedzieć o tym, jak tworzyć kreację prasową, aby nie przenosić reklam z TV do prasy. Na seminarium obowiązują zaproszenia. |
Zakładki:
Strona główna
O Akademii
Program seminarium
Prelegent
Publikacje
Multimedia
Kontakt
Organizator
Patroni
Poprzednia edycja
|